Laura.
Następnego dnia obudziłam się o 11. Z ulgą uświadomiłam sobie, że jest sobota. Bolała mnie głowa, no ale nic dziwnego. Wczorajszy wieczór był naprawdę fajny. Rozejrzałam się po pokoju. Na podłodze walały się czarne szpilki i dżinsy. Biała koszulka leżała w nieładzie na stoliku.
Wstałam z łóżka i z trudem podeszłam do lustra. Wyglądałam jak "wyjdź stąd i nie wracaj". Chwilę później do mojego pokoju wpadła Melanie.
- Laura! Ty jeszcze nie gotowa? - krzyknęła.
- Gotowa? Niby na co? - zapytałam ze zdziwieniem.
- No na zakupy. Nie pamiętasz?
No tak. Zakupy. Przez wczorajszy wieczór zupełnie zapomniałam, że byłyśmy umówione.
- Poczekaj. Zaraz się ogarnę! - krzyknęłam w pośpiechu, szukając torby.
Wpadłam do łazienki. Uczesałam się. Ubrałam czarny T-shirt, fioletowe rurki i czarne trampki. Jeszcze tylko zdążyłam pociągnąć rzęsy tuszem, zabrać torebkę i wybiegłam z pokoju. Przebiegając przez kuchnię krzyknęłam:
- Wychodzę mamo!
I zanim zdążyła zaprotestować podążałam za Melanie do domu Cheryl. Dotarłyśmy już po piętnastu minutach. Okazało się, że nie tylko ja zaspałam. W naszą stronę biegła Katherina.Kiedy w końcu wszystkie byłyśmy gotowe ruszyłyśmy "na miasto". Czas umilałyśmy sobie słuchaniem głośnej muzyki i rozmową. Musiałyśmy chyba robić sporo hałasu, bo ludzie przyglądali nam się z rozbawieniem.
Pierwsze miejsce jakie odwiedziłyśmy to sklep z butami, bo Cheryl narzekała, że w tym miesiącu nie kupiła jeszcze ani jednej pary. Przez następną godzinę przymierzałyśmy buty w najróżniejszych kolorach i fasonach. Stanęło na tym, że Cheryl kupiła różowe szpilki z kolcami, Melanie brązowe na koturnach, a ja uznałam, że wolę torebkę. No więc zdecydowałyśmy, że poszukamy odpowiedniego sklepu.
Szłyśmy ulicą oglądając sklepowe wystawy. Nagle ją zobaczyłam. Śliczną, cytrynową kopertówkę. Natychmiast weszłam do sklepu i kupiłam ją. Była ostatnia. Zadowolone ze swoich n owych nabytków po drodze "zahaczyłyśmy" jeszcze o kilka butików. Kiedy Katherina kupiła dwie nowe arafatki, a Cheryl trzecie rurki, uznałyśmy, że czas coś zjeść. Weszłyśmy do pierwszej lepszej cukierni. Zamówiłyśmy cztery kawy i ciastka.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 15. Zaczęłyśmy się zbierać i po chwili znowu znalazłyśmy się na zatłoczonej ulicy Nowego Jorku. Właśnie przechodziłyśmy obok klubu, w którym spędziłyśmy wczorajszy wieczór, kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Cholera! - zaklęłam, bo moje zakupy wypadły mi z rąk i cytrynowa torebka znalazła się na chodniku. - Uważaj jak chodzisz idioto! - krzyknęłam nie patrząc na kolesia.
- Spokojnie. Przepraszam. A swoją drogą ty też mogłaś uważać! - odrzekł chłopak, który ku mojemu zdziwieniu był dość spokojny. Pochylił się, żeby pomóc mi zbierać rzeczy.
- Dzięki. - powiedziałam, kiedy podawał mi torbę. Dopiero teraz na niego spojrzałam.
Był wysoki i zabójczo przystojny. Ubrany w brązowe spodnie, buty w takim samym kolorze i czarną koszulę, na którą narzucił luźno szarą marynarkę. Przez ramię przewiesił fajną brązową torbę.
Ale idiotka ze mnie! - pomyślałam w duchu. Wydzierać się na takiego chłopaka, bo na mnie wpadł. Rozejrzałam się. Za mną stały dziewczyny. Katherina uśmiechała się znacząco, Melanie zrobiła minę, która uświadomiła mi, że jestem debilką, ale wyrazu twarzy Cheryl nie mogłam odgadnąć. Wpatrywała się bez ruchu w jednego z kolegów "mojego" przystojniaka. A on nie pozostawał jej dłużny. Dopiero po chwili "zajarzyłam". No tak! To przecież ci sami kolesie, z którymi spotkałyśmy się wczoraj. Zapadła cisza, którą po chwili przerwała Katherina:
- To jak, idziemy?
- Tak. - powiedziała Cheryl, wyrwana z tego dziwnego transu.
- Nie! - prawie jednocześnie krzyknął tamten chłopak. - Skoro znowu się spotkaliśmy to musi być jakiś znak. - mówił niby do wszystkich, jednak cały czas wpatrywał się w Cheryl. - Daj mi chociaż swój numer!
Moja przyjaciółka zawahała się.
- Proszę...
- No dobra. Skoro chcesz.
Do domu wróciłam o 17 razem z Cheryl, która jak w każdą sobotę przychodziła do mnie, a właściwie do mojego brata, żeby zorientować się co była na uczelni, bo nie chciała, żeby wydało się, że rzuciła studia. Fabian, co prawda był od niej starszy, ale zaczął rok później, więc był dość zorientowany. Kiedy tylko weszłyśmy do domu Fabian zabrał ją na górę, a ja nareszcie zjadłam porządny obiad i pochwaliłam się mamie nowym zakupem. Zerknęłam na wiszący nad drzwiami zegar. Wskazywał 18.10. Mam jeszcze chwilę czasu - pomyślałam i weszłam do mojej sypialni, żeby trochę ją ogarnąć. Na szczęście odkąd skończyłam 15 lat, mama niechętnie tam zaglądała. Uważała, że zawsze panuje tam " bajzel na kółkach". Ja wolałam to nazywać "artystycznym nieładem". Więc dla swojego zdrowia psychicznego traktowała go za zupełnie oddzielną część domu.
Kiedy wyciągnęłam już ostatnią koszulkę zza biurka (przysięgam, że nie wiem, jak się tam znalazła!) Fabian skończył swój wykład, bo usłyszałam ich głosy w przedpokoju i po chwili zobaczyłam moją przyjaciółkę w drzwiach pokoju. Zebrała swoje rzeczy i wyszłyśmy przed dom. Po drodze rozmawiałyśmy, ale widziałam, że Cheryl jest jakby nieobecna, a ja wiedziałam co jest tego przyczyną. W dodatku co jakiś czas zerkała na wyświetlacz komórki.
- Nie martw się, jak kocha to zadzwoni! - zagadnęłam z rozbawieniem.
- Bardzo śmieszne! Wcale o nim nie myślę. - odparła z udawanym oburzeniem Cheryl.
- Oczywiście. A może zadzwoń pierwsza?
- No coś ty! Jeszcze uzna, że mi zależy. - zawołała, już nie udając, że nie wie o czym mówię.
- W sumie... może masz rację.
- No dobra, ja już muszę lecieć. Pa.
Pożegnałyśmy się i każda poszła w swoją stronę. Wracając, ja też przywołałam w pamięci scenę, kiedy wpadłam na Ryana...
Laura nie miała możliwości napisania tej końcówki, nawet nie wiem czemu . Więc pisze ją za nią. Rozdział mi się podoba, bardzo. Tylko jest jakiś taki krótki. A wy co sądzicie.? Podoba się.? - Cheryl. ♥


Świetne, bardzo mi się podoba ten rozdział. ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny..
A tak w ogóle to kto będzie pisał kolejny rozdział.? Meanie czy Katheina.?
Kolejny rozdział będzie pisany przez Katherine. ;]
UsuńTwój blog został nominowany do Liebster award, więcej na moim blogu: http://swiat-nati.blogspot.com Pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuńTwój szablo został wykonany, po przeczytaniu tego komentarza, możesz go skasować. ;D
OdpowiedzUsuńszabloland.blogspot.com
Ciekawie piszesz, masz ładny wygląd bloga i ciekawych bohaterów. ;) Oczywiście popełniasz jakieś błędy ale jest ich bardzo mało. ;D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Mila z fable--or-dream.blogspot.com/
Cudownie *.* , Wszystko mi się podoba w twoim blogu
OdpowiedzUsuńZ gorącego serca zapraszam na mojego bloga, którego prowadzę od niedawna :)
http://paradise-of-dreams3.blogspot.com/
hej, na live-truth-love.blogspot.com pojawił się trzeci rozdział, z perspektywy Molly. jeżeli chcesz wiedzieć z jakim problemem zmaga się ta bohaterka, to powinno cię zainteresować.
OdpowiedzUsuńjeżeli czytasz nasz blog to go zaobserwuj i skomentuj, a jeżeli nie, to zachęcamy do czytania x - Effy
Dziewczyny postarałyście się :D
OdpowiedzUsuńCing.